Słysząc słowa piosenki, niegdyś mojej ulubionej piosenkarki, "na plaży fajnie jest", zaczęłam dostrzegać rzeczy, które mi przyjemności i frajdy nie sprawiają. Wprawiają mnie w zadumę przede wszystkim Panie głęboko po 60-tce ubrane w 2 częściowy strój kąpielowy. I powiesz że nie powinnam, przecież każdy ma prawo chodzić jak chce. A ja ci powiem, że nie zawsze. Bo są pewne normy, w których człowiek powinien się obracać. Chociażby takie, że w szpilkach i torebkach chodzą (a przynajmniej powinny) tylko kobiety, nie mężczyźni. Tak też ciało wylewające się na boki, pomarszczone i po prostu już stare powinno znaleźć się pod strojem jednoczęściowym. Ludzie miejmy do siebie dystans! Pogódźmy się z tym, że już nie wyglądamy tak jak kiedyś. Jak jestem otyła to nie ubieram 4 numery mniejsze ciuchy, tylko takie w których czuję się i wyglądam dobrze. Nic na siłę!
Na plaży wrzeszczą i piszczą dzieci. Rozumiem, że to frajda i w ogóle. Zwłaszcza dzieciaki, które nie mają morza na co dzień. Fale, dużo wody i piasku. Kumam. Ale sypanie tym piaskiem na około, gdy ty się spokojnie opalasz i właśnie posmarowałaś się kremem, gdy dostałaś taką partią, nie powiem ale troszkę hmm wyprowadza z równowagi.
Piwko. Piwko jest dobre bo jest zimne i smakuje niesamowicie na plaży wśród znajomych i nie tylko. Ale moment w którym tylko wypijasz je i zostawiasz jest mega słabe. Nakrętki, kapsle, woreczki. Sami sobie robimy tym krzywdę.
Poza tym uwielbiam morze! zwłaszcza poza sezonem :) Fale, bezkres, morska bryza, czas, który możesz spędzić tylko ze swoimi myślami, wyciszyć się. Poznać się.
tutaj dopiero plaża jest cudowna :)