W piątek w Multikinie miał miejsce maraton filmowy polskiej produkcji. W rolach głównych wystąpiła "Drogówka", "Sęp", "Pokłosie" i " Mój Rower".
Film "Drogówka" podobał mi się.
Przedstawia współczesny obraz polskich stróżów
prawa, którzy pilnując porządku na ulicach, okazuje się, że sami mają „bałagan”
w swoim życiu, w głowach i na komendzie.
Pierwsza scena, którą widzimy to świętujące towarzystwo na domowej
imprezie, alkohol leje się strumieniami, wszyscy się śmieją i opowiadają historie. Pocałunkom, szczerym uściskom nie ma końca.
Na pierwszy rzut oka widać, że się wszyscy bardzo dobrze znają i szanują.
Niesamowicie czują się w swoim towarzystwie i błędem nie będzie jeśli pomyślimy,
że to jedna wielka rodzina. I takie ciepłe relacje panują nie tylko po ale również
i w pracy. Męska przyjaźń w policyjnym wydaniu polega m.in. na wspólnym
przesiadywaniu w ulubionej knajpie jedząc i pijąc, dokuczając sobie nawzajem,
wspólnie zdradzając żony, czy
korzystając z usług pań do towarzystwa. Obok tego wszystkiego jest jeżdżenie
pod wpływem alkoholu, ściganie się po centrum miasta samochodami, powszechnie
panująca hipokryzja, o której „góra” wie, ale przymyka oczy oraz obraz ludzi,
którym wolno więcej i stoją ponad prawem: prawnicy, lekarze, posłowie, kler,
biznesmeni itd.
W filmie zobaczymy całą sieć układów, w których ręka rękę
myje a korupcja jest powszechnym zjawiskiem społecznym, krążącym w krwiobiegu
prawie każdego. Lekko humorystyczna forma, dialogi ciętej riposty i
tragikomiczne sytuacje łagodzą napięcie,
które towarzyszy podczas oglądania niekiedy bulwersujących scen.
Oglądając ten film nie dostałam iluminacji, odebrałam to
jako kolejną próbą pokazania tego, jak funkcjonuje ten świat (niekoniecznie
policyjny) i jacy są ludzie. Lekko przytłaczająca jest myśl, że tak rzeczywiście
jest, gdyż do tej pory nie zobaczyłam nic nowego a film pokazuje taki sam obraz
policjanta jak w „Psach”, czy „Pitbulu”. Czy to karykatura, czy faktycznie tak
jest? Oceńcie sami.
Po 15 min. przerwy zaczął się wyświetlać "Sęp". Sporo czytałam o tym filmie, i to same dobre recenzje a gra aktorska Przybylskiej i Żebrowskiego podobno na wysokim poziomie. Szczerze? to oprócz tego, że podczas oglądania całego filmu do końca nie wiedziałam co się dzieje, to cały film jak dla mnie poniżej moich oczekiwań.
Ale już się przyzwyczaiłam, że im głośniej przed premierą o danym filmie tym niestety efekt finalny będzie dużo gorszy. Tytułowy Sęp to detektyw (którego gra Żebrowski) który jak rozwiązuje sprawę, to do końca. Jak Sęp krąży nad sprawą tak długo, aż wszystko będzie mu się zgadzało. Zostaje przydzielony do sprawy, i walczy ze zorganizowaną grupą, która porywa zwyrodnialców, psychopatów i ludzi o bardzo nagiętej moralności życiowej i ...no właśnie po co? Tego dowiadujemy się w końcówce filmu. Ale nie zdradzę Wam tego ;p Szczerze to nie wiem, za co "Sęp" dostał pozytywne recenzje. Ja spodziewałam się dużo więcej po nim i Żebrowskim, którego cenię jako aktora, ale kojarzę go zawsze jako szalenie poważnego w swych rolach i taki też tutaj był.
Poza tym, że lubię Przybylską za jej naturalność i otwartość oraz zachrypnięty głos i wielkie oczy, to uważam, że nie pokazała tutaj wszystkiego co potrafi.
Trzeci film jaki obejrzałam to "Pokłosie" w reżyserii Władysława Pasikowskiego. Rewelacyjny!! Kontrowersyjny i wywołał niemałą burzę wśród krytyków filmowych, ludzi każdego pokolenia: młodego i starego. Porusza tematykę niewygodną, nieznaną.
Z Ameryki przylatuje Franciszek Kalina (Ireneusz Czop), który zastanawia się co się stało z jego bratem Józkiem Kaliną (Maciej Stuhr) od którego do Ameryki uciekła żona i dzieci. Na miejscu dowiaduje się, że młodszy brat popadł w konflikt z mieszkańcami swojej wsi po tym, jak zrujnował okoliczną drogę wyciągając betonowe płyty, które okazały się żydowskimi nagrobkami. Nie wiedząc co go do tego popycha tworzy mały cmentarz na polu zboża. Przy okazji bracia odkrywają tajemnicę sprzed lat, która odciśnie ogromne piętno na ich życiu i mieszkańców wsi. Film zmusza do myślenia i zastanowienia się, nad tym, że nie byliśmy tacy idealni. Jesteśmy przyzwyczajeni do naszego chrystianizmu, więc wizja tego, że coś może nam zakłócić taki wizerunek jest nie do przyjęcia. Czy jest antypolski? Bo i takie głosy się słyszało. Każdy odpowiada według własnego sumienia. Poza tym fenomenalna rola Stuhra, który jak zwykle mnie nie zawiódł.
A "Mój rower"? Niestety już nie obejrzałam:(( Była już 5 nad ranem.Wybaczcie.
a tu gdzieś ok 4.30 rano


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz